Wielka Brytania; reżyseria: Alastair Reid; w roli głównej: Hywel Bennett; scenariusz: David Rudkin; 185 min.
Oszałamiająca fantasmagoryczna opowieść
Fabuła tej niezwykłej, fantasmagorycznej fantazji wprawiła większość widzów w całkowite oszołomienie. Bennett, wcielający się w noszącego imponujące nazwisko autora zajmującego się zjawiskami paranormalnymi, Gideona Harlaxa, przypadkowo zostaje wciągnięty w decydującą walkę rozgrywającą się na różnych ziemskich arenach pomiędzy Aniołem Życia – Helithem, granym przez Stinga – a jego mrocznym odpowiednikiem, Azraelem, w którego wciela się Roland Curram.
Zachwycające obrazy i niezrozumiała fabuła
Krytycy uważali, że zachwycające obrazy i brawurowe kreacje aktorskie – wśród odtwórców mniejszych ról znaleźli się Daniel Day-Lewis oraz weteranka wytwórni Hammer Ingrid Pitt – nie były w stanie zrekompensować narastającej niezrozumiałości filmu i jego niezwykłej długości.
Jest to jednak nieco niesprawiedliwe; mamy tu do czynienia z naprawdę głęboką materią.
Ambitna fantastyka dla dorosłych
Artemis 81 wciąż pozostaje najbardziej śmiałym filmowym przedsięwzięciem w dziedzinie fantastyki dla dorosłych, jakie kiedykolwiek wykorzystało możliwości medium telewizyjnego, i zasługiwało na większy szacunek, niż otrzymało.
