Wielka Brytania; reżyseria: Desmond Davis; w rolach głównych: Harry Hamlin, Judi Bowker, Burgess Meredith, Laurence Olivier, Maggie Smith; scenariusz: Beverley Cross; 118 min.
Perseusz i ostatni film Harryhausena
Historia Perseusza została przedstawiona na nowo przy pomocy poklatkowej techniki SuperDynamation, która osiąga tutaj jeden ze swoich najlepszych efektów, jednak miał to być ostatni film Harryhausena.
Znani aktorzy pojawiają się w wystylizowanych epizodycznych rolach olimpijskich bogów, podczas gdy konwencjonalną, pełną gwałtownych wydarzeń akcję pozostawiono nieco skrępowanemu Hamlinowi.
Bogowie i ludzie
Choć całość traktowana jest ze śmiertelną powagą, sposób przedstawienia relacji pomiędzy bogami a ludźmi sprawia, że pod względem metody i ducha film ten jest najbliższy nowemu pokoleniu fantazji mitologicznych, które pojawiły się w telewizji wraz z Herkulesem (Hercules: The Legendary Journeys), na który prawdopodobnie wywarł znaczący wpływ.
W każdym razie jest to interesujący obraz swojej epoki, który nadal bardzo dobrze sprawdza się na dużym ekranie.
Motywy, które stały się kliszami
Od czasu premiery filmu jego elementy stały się utartymi kliszami – od narastających dźwięków Carmina Burana Carla Orffa po wszystkie oszałamiające obrazy miecza pomiędzy nagimi Lancelotem i Ginewrą, gdy śpią w swoich ramionach.
Merlin i Król Rybak
Nicol Williamson tworzy cudownie ekscentryczną kreację Merlina jako strażnika potężnej mocy Ziemi, o chrapliwym głosie i stalowej czapce przypominającej czaszkę.
Artur został wyraźnie przedstawiony jako wariant Króla Rybaka; gdy zaczyna chorować, wraz z nim choruje ziemia, a jedynie Graal może przywrócić mu zdrowie.
Do dziś pozostaje to wspaniały epos.
