Ekranizacja uniwersum Śródziemia.
Nowa Zelandia/Stany Zjednoczone; reżyseria: Peter Jackson; w rolach głównych: Viggo Mortensen, Elijah Wood, Ian McKellen, Sean Astin, Orlando Bloom, Andy Serkis; scenariusz: Frances Walsh; 179 min.
Rozbita Drużyna Pierścienia
W drugiej części Władcy Pierścieni członkowie rozbitej Drużyny Pierścienia podążają własnymi drogami przez Śródziemie. Film po mistrzowsku radzi sobie z prowadzeniem czterech odrębnych wątków fabularnych.
Aragorn i Frodo
Viggo Mortensen w roli Aragorna z każdą chwilą wypada coraz lepiej. Jego charyzma i naturalne dopasowanie do roli sprawiają, że staje się wyraźnym bohaterem filmu – w tej produkcji łatwiej dostrzec w Aragornie Tolkienowskiego przyszłego króla, niż być może było to w oryginalnej książce.
Elijah Wood również znakomicie przedstawia bolesne zmagania Froda.
Trzej niepokonani rywale
Pomimo znakomitych kreacji całej obsady film zostaje jednak odebrany ludzkim bohaterom przez trzech niepokonanych rywali.
Pierwszym z nich jest po prostu sama Nowa Zelandia. Krajobraz jest majestatyczny. Podobnie jak w samych książkach, kraina Śródziemia sprawia, że wszystko inne blednie przy niej i traci znaczenie.
Bitwa o Helmowy Jar
Drugim jest bitwa o Helmowy Jar. Stanowiąca główny punkt ostatniej godziny filmu bitwa sprawia, że cała wcześniejsza część produkcji wygląda niczym długie przygotowanie.
Można niemal uwierzyć, że każdy ork w ogromnej armii oblegającej twierdzę jest prawdziwą osobą ubraną w wyjątkowo przekonujący kostium. Efekty komputerowe nigdy wcześniej nie osiągnęły niczego choćby zbliżonego do tego poziomu, mimo wszystkich śmiałych przechwałek gigantów kina science fiction, takich jak George Lucas i Steven Spielberg.
Od tamtej pory również rzadko udawało się zbliżyć do tego osiągnięcia – z wyjątkiem Władcy Pierścieni: Powrotu króla.
Gollum
Największym odkryciem filmu jest jednak Gollum. Na przemian morderczy, żałosny i maniakalny, ten wygenerowany komputerowo mały potwór jest całkowicie wiarygodny – stanowi wielkie świadectwo talentu Andy’ego Serkisa, który użyczył mu zarówno głosu, jak i animacji, jednocześnie grając u boku Wooda i Astina w niezgrabnym kostiumie pokrytym znacznikami.
Gollum jest po prostu hipnotyzujący i domaga się pełnej uwagi w każdej chwili, gdy pojawia się na ekranie.
