Kompendium Fantastyki

Harry Potter i Zakon Feniksa

Ekranizacja uniwersum Hogwartu.

Stany Zjednoczone/Wielka Brytania; reżyseria: David Yates; w rolach głównych: Daniel Radcliffe, Emma Watson, Rupert Grint, Mark Williams, James Phelps, Oliver Phelps, Imelda Staunton, Evanna Lynch, Natalia Tena; scenariusz: Michael Goldenberg; 138 min.

Różnice względem powieści

W przeciwieństwie do wcześniejszych części filmowej serii o Harrym Potterze, Zakon Feniksa wprowadza kilka dość radykalnych zmian względem powieści J.K. Rowling. W rezultacie powstał film, który całkiem dobrze broni się jako samodzielne dzieło, ale nieuchronnie pozostawia fanów książki z dość nieprzyjemnym poczuciem rozdźwięku.

Piąty rok Harry’ego w Hogwarcie

Główne ramy opowieści pozostają oczywiście takie same – Harry (Radcliffe) rozpoczyna piąty rok nauki w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie w atmosferze niechęci ze strony Ministerstwa Magii.

W miarę upływu roku szkolnego ingerencja Ministerstwa staje się coraz większa, co skłania Hermionę (Watson) do przekonania Harry’ego, aby potajemnie udzielał innym uczniom prywatnych lekcji magicznej samoobrony.

Wizja Harry’ego

Kiedy wizja sprawia, że Harry zaczyna wierzyć, iż jego ojciec chrzestny Syriusz (Gary Oldman) znajduje się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, prowadzi grupę przyjaciół na wyprawę, która w jego przekonaniu ma być misją ratunkową.

Bohaterowie i nowe twarze

Charakterystyka postaci w filmie jest bez wątpienia znakomita. Dobre występy znanej już obsady zostają przyćmione przez świetną grę niektórych nowych aktorów.

Szczególne wrażenie robią Lynch, która doskonale oddaje postać Luny Lovegood, Staunton jako okropna Dolores Umbridge oraz ekscentryczna Natalia Tena, której rola Tonks została wykorzystana w zbyt niewielkim stopniu.

Słabszy scenariusz

Scenariusz wypada jednak mniej imponująco, ponieważ znaczna część zwięzłych i celnych dialogów Rowling została zastąpiona wyświechtanymi filmowymi banałami.

Co dziwniejsze, reżyser najwyraźniej postanowił zrezygnować z większości możliwości stworzenia naprawdę imponujących, pełnych efektów specjalnych scen akcji, jakie oferowała oryginalna książka, na rzecz nowych, nużących i niezbyt dobrze pomyślanych krótkich sekwencji.

Departament Tajemnic

Nawet wielki finał w Departamencie Tajemnic został ograniczony do rozczarowującego cienia swojego literackiego pierwowzoru.

Można jedynie przypuszczać, że budżet był zbyt ograniczony, mimo że w chwili pisania tych słów film zarobił niemal miliard dolarów.

Zgłoś brakującą informację

Podobne Artykuły