Kiedy większość ludzi myśli o „prawdziwej” fantastyce, ma na myśli właśnie high fantasy. To serce całego gatunku – miejsce, w którym rozgrywają się rozległe, epickie opowieści o bohaterskiej walce dobra ze złem.
High fantasy osadzona jest w barwnych, szczegółowo przedstawionych światach, które nigdy nie istniały. Nie są to magiczne wersje historii ani miejsca znane z legend, lecz całkowicie odrębne krainy pełne magii i cudów.
W rzeczywistości prawdziwym głównym bohaterem high fantasy bardzo często jest sama kraina. Choć na jej tle ścierają się liczni bohaterowie i złoczyńcy, to właśnie świat znajduje się w największym niebezpieczeństwie. Jest obecny na każdej stronie i stanowi emocjonalne tło całej opowieści.
Tolkien określał takie krainy mianem „światów wtórnych”, a termin ten zyskał powszechne zastosowanie wśród badaczy fantastyki.
Cechy charakterystyczne high fantasy
High fantasy bywa również nazywana fantasy epicką lub heroic fantasy, a same te określenia dobrze oddają jej istotę.
Opowieści należące do tego podgatunku mają epicki rozmach i heroiczny charakter. Mogą posiadać głównego bohatera, jednak na jego drodze pojawia się cały szereg innych postaci, a ich działania i wzajemne relacje tworzą rozbudowaną sieć obejmującą zarówno fabułę, jak i sam świat.
Świat przedstawiony posiada własną kulturę, historię, geografię oraz bestiariusz, a bez niego opowieść po prostu przestałaby istnieć.
Rozbudowane opowieści
High fantasy zazwyczaj występuje w imponujących rozmiarach.
Powieści liczące 500 stron lub więcej są czymś powszechnym, a bardzo często stanowią część trylogii – lub jeszcze dłuższego cyklu. Niektóre serie obejmują ponad tuzin tomów.
W pewnym momencie jednak natura epickiej opowieści wymaga zakończenia. Nawet najdłuższe cykle high fantasy muszą ostatecznie dojść do wyraźnego finału. Przynajmniej na jakiś czas.
Nie jest niczym niezwykłym, że autor po zakończeniu głównej trylogii tworzy kolejną trylogię będącą kontynuacją, trylogię będącą prequelem, a nawet równoległą trylogię rozwijającą wydarzenia poboczne.
William Morris – ojciec high fantasy
Choć J. R. R. Tolkien jest autorem, który ukształtował współczesną fantastykę, za ojca high fantasy powszechnie uznaje się Williama Morrisa.
The Well at the World’s End, napisane w 1896 roku i liczące ponad 500 stron w wydaniu z 1975 roku, jest fantastycznym romansem o wyprawie, napisanym archaizowanym stylem.
Po wydaniu dzieło nie zdobyło szczególnej popularności, jednak wzbudziło ogromny podziw wśród wielu młodszych pisarzy.
Autorzy tacy jak Lord Dunsany, E. R. Eddison i C. S. Lewis rozwinęli później fantastykę, nadając jej właściwy kształt.
Te wczesne utwory odegrały niezwykle ważną rolę, przygotowując grunt pod największą powieść fantasy XX wieku – Władcę Pierścieni J.R.R Tolkiena.
Władca Pierścieni i narodziny współczesnej fantasy
Władca Pierścieni został po raz pierwszy wydany w trzech tomach w latach 1954–1955, jednak nie jest trylogią, lecz jedną długą powieścią podzieloną na sześć części.
Sam Tolkien usilnie zabiegał o to, aby książka została opublikowana jako jedna całość.
Początkowo wydawało się, że Władca Pierścieni podzieli los romansów Morrisa i Eddisona, pozostając dziełem mało znanym. Minęło ponad dziesięć lat, zanim zdobył szerokie uznanie.
Dopiero kontrowersyjna publikacja amerykańskich wydań kieszonkowych w 1965 roku sprawiła, że Władca Pierścieni odniósł prawdziwy sukces.
Spór dotyczący pirackiego wydania prawdopodobnie zwrócił uwagę, na jaką książka zasługiwała, dzięki czemu stała się jednym z największych bestsellerów literatury XX wieku.
Siła Śródziemia
Ogromny sukces powieści wynikał z niezwykłego bogactwa wielkiej narracji Tolkiena oraz potęgi samego Śródziemia.
Czytelnicy, którzy przebrnęli przez pierwsze rozdziały – będące właściwie jedynie przytulnym wprowadzeniem – sami ulegali czarowi znacznie potężniejszej opowieści.
To ponadczasowa wyprawa, dzięki której książka osiąga swój największy sukces. Tajemnicze proroctwa, trudna podróż, zapierające dech krajobrazy, otaczający bohaterów wrogowie, pilność stojącego przed nimi zadania oraz magiczne objawienia – wszystkie te elementy zostały przedstawione z wyjątkowym wyczuciem rytmu opowiadania.
Jest to rytm powolny, ponieważ powieść jest bardzo obszerna, lecz właśnie dzięki temu stopniowo buduje niemal przypływową siłę.
Dziedzictwo Śródziemia
Tolkien przez całe swoje życie nieustannie rozwijał szczegóły dotyczące Śródziemia, a rezultaty tej pracy zostały opublikowane w Silmarillionie (1977) oraz wielu innych tomach wydanych pośmiertnie pod redakcją syna autora.
Niezależnie jednak od ich wartości naukowej, późniejszym dziełom brakuje tej najważniejszej cechy, która nadaje Władcy Pierścieni wyjątkową siłę – poczucia żywej opowieści w całej jej niezwykłej mocy.
Następcy Tolkiena
W latach sześćdziesiątych Tolkien stał się autorem o ogromnej popularności. Jego twórczość stworzyła przestrzeń, w której mogły rozwijać się wszystkie odmiany fantastyki.
Dopiero dwanaście lat później jego bezpośrednie dziedzictwo stało się jednak naprawdę widoczne.
Rok 1977 okazał się momentem przełomowym – nie za sprawą Silmarillionu, lecz dzięki pojawieniu się dwóch nowych bestsellerów napisanych przez nieznanych wcześniej amerykańskich autorów.
Obie książki byłyby trudne do wyobrażenia, a prawdopodobnie również niemożliwe do wydania, gdyby wcześniej nie pojawił się Tolkien.
The Sword of Shannara Terry’ego Brooksa zostało przez część recenzentów potępione jako naśladownictwo Tolkiena, mimo to sprzedało się znakomicie i wyznaczyło wzorzec dla wielu kolejnych powieści.
Chronicles of Thomas Covenant Stephena R. Donaldsona było dziełem bardziej oryginalnym i interesującym.
Nie ma wątpliwości, że inspiracją pozostawał Tolkien. Donaldson stworzył szczegółowo opracowany świat wtórny – Krainę, do której bohater zostaje magicznie przeniesiony z naszej Ziemi i rozpoczyna wielką wyprawę mającą pokonać deprawujące siły zła.
Choć Kraina wykazywała pewne podobieństwo do Śródziemia, sam Thomas Covenant był postacią zupełnie inną od bohaterów Tolkiena.
To samotnik cierpiący na depresję i trąd, często pełen wrogości, który nie potrafi uwierzyć w istnienie Krainy.
Wyobcowanie i gniew wynikające z tego zaprzeczenia prowadzą go do popełnienia strasznych czynów, a kolejne tragedie następują jedna po drugiej. Doprowadza Krainę niemal na skraj zagłady, zanim odnajduje w sobie siłę, by naprawdę zaangażować się w jej los.
High fantasy jako dominujący nurt
Wraz z pojawieniem się Brooksa i Donaldsona high fantasy wkroczyła w epokę komercyjnej akceptacji, stając się rodzajem powieści, który przyniósł wydawcom ogromne zyski.
Była to olbrzymia zmiana w porównaniu z pierwszą połową XX wieku, kiedy utwory takie jak The Worm Ouroboros (1922) mogły uznać za sukces sprzedaż zaledwie kilkuset egzemplarzy po premierze.
Obecnie high fantasy zajmuje czołową pozycję. Dla większości ludzi właśnie to oznacza słowo „fantastyka”.
Jeżeli obecne trendy się utrzymają, przez wiele kolejnych lat będzie dostarczać ogromnej przyjemności milionom czytelników.
Bibliografia
- Pringle, D. et al. (2021) The Ultimate Encyclopedia of Fantasy: The definitive illustrated guide. London: Headline.
*Niektóre linki na stronie są linkami afiliacyjnymi. Jeśli dokonasz zakupu za ich pośrednictwem, Kompendium Fantastyki może otrzymać prowizję. Nie wpływa to na cenę produktu.
